niedziela, 14 kwietnia 2013

Pamiętnik. - Rozdział 8

                                                                           ~JANE~
- Cholera. - Szepnęłam, czując ciarki na plecach. Wilk stał nieruchomo, obserwując każdy fragment mojego ciała. Wyglądało to, jakby mnie podziwiał, jednak na to nie liczyłam. Nie było zgodne to z jego naturą, jednak to dotarło do mnie dopiero po kilku, bardzo długich minutach. Nie wiedziałam czy mam uciekać, czy podejść bliżej, co bardziej mi odpowiadało. Nie mogłam się napatrzeć na jego smukłe, długie nogi, puszystą sierść i niebieskie oczy. Co najciekawsze, jego oczy były naprawdę błękitne, co chyba nie zdarzało się u wilków. Zazwyczaj ich ślepia były złote bądź szare. Ale nigdy nie widziałam wilka, o takim niesamowitym wyglądzie, z pewnością odstawał od typowego, przeciętnego wilczura. Zdawało mi się że ta chwila trwa wiecznie, szczególnie ze świadomością, że zaraz mogę zginąć. Dla takiego wilka, to nie byłoby nic trudnego wgryźć mi się w kark, w trzy sekundy padłabym martwa na ziemię. Jednak takie wyobrażenie sprawiło, że jeszcze bardziej poczułam się zestresowana, co z kolei musiał wyczuć wilk, gdyż zrobił krok w moją stronę. Czekałam na jego atak. Nie wiem czemu, stało się to dla mnie oczywiste. Serce załomotało mi głośniej niż zwykle, a w lesie robiło się coraz ciemniej, i zimniej. Nagle wilk poruszył się ponownie, tym razem zaczął się wycofywać, nie spuszczając ze mnie swojego wzroku. Dopiero teraz zauważyłam, że jego oczy były smutne. Prosiły mnie o coś, jednak ja nie potrafiłam z nich nic odczytać, co wprawiało mnie w jeszcze większe zakłopotanie. Wilk spuścił wzrok na ziemię, po czym odwrócił się ode mnie, i kilkoma dużymi susami znikł w gęstwinie lasu. Zrobił to tak lekko, idealnie i pięknie, że nie mogłam się oderwać spojrzeniem od punktu, w którym znikł mi z pola widzenia. Nie zorientowałam się, że zrobiło się już naprawdę ciemno, co tylko pogorszyło moją sytuację. Wilk. Tylko to słowo krążyło mi po głowie.
  Tej nocy nie mogłam zasnąć. To było takie ekscytujące, że zobaczyłam to piękne stworzenie, że ujrzałam jego piękne, pełne smutku i rozpaczy oczy, jego ciemne futro, które pragnęłam przytulić. A później myślałam o Matt'cie, który zniknął mi z oczu. Przemknęła mi nawet myśl, że... Że to mógł być on, ale to było niemożliwe. Nie miałam już 6 lat, nie mogłam wierzyć w bajki o... Jakby to nie zabrzmiało, o wilkołakach. Uśmiechnęłam się, gdy pomyślałam o tym. O tym, że stał przede mną w wilczej postaci. Taki dumny, piękny i ... Smutny.
- Oszalałam. - Szepnęłam do siebie, odwracając się w stronę ściany. Zasnęłam.
   Następnego dnia Matt znów się nie pojawił. Pół dnia spędziłam w stajni, a wieczorem znów weszłam do lasu, w to miejsce gdzie wczoraj. Nie było ani Matt'a, ani wilka. Była za to Rose, spoglądająca na mnie przez okno w kuchni. Była Kate patrząca na mnie wrogo, nadal obrażona za to, że nie powiedziałam co się stało prawie tydzień temu. Była jak zwykle rozweselona mama, ojciec i ciotka. Dwa wesołe psy, i kilka koni w stajni.
   Byłam ja.
   I byłam bez niego.
   Tego dnia czułam niesamowitą pustkę, potrzebowałam go. Coraz częściej wspominałam jego, i coraz częściej wspominałam wilka, a najczęściej wspominałam wrażenie, że byli jedną, tą samą istotą. Przestałam uważać to za głupotę. A jeżeli Rose też była człowiekiem - wilkiem? To by była idealna odpowiedź tłumacząca jej zachowanie. Innego pomysłu nie miałam.
   Minęły kolejne trzy dni. Coraz częściej myślałam o Matt'cie, o Rose, o wilku i o lesie. Można było rzec, że oszalałam. Zaczęłam w to wierzyć. W pięknego wilka, w Matt'a. W Matt'a, który był pięknym wilkiem. W oczy, które mieli takie same. Tak samo smutne. Czy to właśnie mi chciał przekazać? Że jest wilkiem? Dlatego znikał? Czy przemieniał się co kilka dni, i musiał to trzymać w tajemnicy? Tego popołudnia siedziałam zamknięta w pokoju. Czułam się tak samotnie, że zaczęłam wracać wspomnieniami do dni sprzed przyjazdu tutaj. Byłam jeszcze normalna, teraz zaczęło mi odbijać. I to nie tylko przez chore wyobrażenia wilkołaków, ale na punkcie chłopaka. Poczułam ciarki na plecach. Alice... Nie odzywałam się do niej od czasu, gdy przyjechałam tutaj. Przez 12 dni nie dawałam znaku życia, jednak ona też nie raczyła uszczęśliwić mnie napisaniem jakiegokolwiek sms'a. Zadzwoniłam do niej, jednak włączyła się poczta. Znużona rzuciłam telefon na drugą stronę łóżka, zamykając oczy. Skwar za oknem robił się nie do zniesienia. Jeszcze tak gorąco nigdy mi nie było. Po kilku marudnych westchnieniach, ktoś zapukał do mnie do pokoju, po czym otworzyły się drzwi. Chciałam właśnie niemile upomnieć się, że nie dałam pozwolenia na wejście, jednak widząc go, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. To Matt, stał w drzwiach w szarym podkoszulku, a gdy tylko wszedł, poczułam się wspaniale. Zamknął za sobą ostrożnie drzwi, i wpatrywał się we mnie,  czekając aż się odezwę.
- Znów zniknąłeś... - Szepnęłam niepewnie, spoglądając na telefon leżący na łóżku. Matt zbliżył się, i usiadł obok mnie na łóżku, a ja poczułam na ciele gęsią skórkę. Czułam, że chciałby mi coś powiedzieć, ale się boi. A przynajmniej to wywnioskowałam po jego minie.
- Jane... - Zaczął mówić, a ja nie miałam zamiaru mu w tym przerywać. Tak bardzo tęskniłam za jego głosem... Mimo tego, zamiast mówić dalej, wyciągnął w moją stronę jakiś czarny, gruby zeszyt, ze złotymi ozdobieniami. Wzięłam go ostrożnie do ręki, przeglądając jego strony. Był pusty.
- Co to?
Matt podciągnął się dalej na łóżku, opierając się teraz o ścianę. Uśmiechnął się lekko, znów kierując na mnie wzrok.
- Kiedy jest mi czasami źle... Albo chce mi się krzyczeć... - Spojrzał mi w oczy, jak jeszcze nigdy na mnie nie patrzył. - Albo po prostu śmiać... Piszę. To mnie uspokaja, widzę swoje myśli przelane na kartkę, i czuję się lepiej. - Spojrzał na zeszyt który kurczowo trzymałam w rękach. - Może i ty powinnaś... Wszystko... - Przerwał, znów stając się poważny. - O czym myślisz...
Teraz zrobiło mi się gorąco, bo wyglądał jakby znał moje myśli przez najbliższy tydzień. Jakby wiedział, że to " o czym myślę " przez ostatnie dni, to on. Podniosłam się, podchodząc do okna, odwracając się znów w jego stronę. Zmieniłam temat, by uniknąć jakiejś niemądrej odpowiedzi na jego słowa.
- Dlaczego znikasz? - Zapytałam wprost, oczekując nareszcie sensownej odpowiedzi. - I co miałeś na myśli ostatnim razem, gdy się o to zapytałam?
Matt zamknął oczy. Wyglądał teraz tak wspaniale, że miałam ochotę zrobić mu zdjęcie, a potem zrobić setki kopii i obkleić nimi cały pokój. Po chwili jego oczy, znów pełne żalu zabłyszczały, a on podniósł się z łóżka. Podszedł do drzwi, i chwycił za klamkę.
- Nie mogę Ci powiedzieć, wybacz. - Zauważyłam, że zacisnął pięści. Zaniepokoiło mnie to, jednak mimo niewielkiego lęku podeszłam szybko do niego, zamykając z powrotem drzwi, tym samym zakazując mu wyjścia.
- Matt, do cholery. - Syknęłam nieco zdenerwowana, chcąc zmusić go do odpowiedzi.
- Za często powtarzasz to słowo. - Uśmiechnął się, jakbym właśnie opowiedziała jakiś zapomniany dowcip.
- Słucham? - Nie zrozumiałam jego reakcji. Bardziej liczyłam na to, aż powie ,, Jane, jestem wilkołakiem. " , niż zacznie łapać mnie za słówka.
- Cholera. - Powiedział rozbawiony. - Często to powtarzasz. - Uśmiechnął się, a jego smutne oczy odżyły na moment. Zmarszczyłam czoło, starając się za nim nadążyć. Jednak już dłużej nie miałam zamiaru, dałam się temu ponieść. Odwzajemniłam uśmiech, odsuwając się kawałek, aby zobaczyć lepiej w pełni jego piękny blask. Już wiem, dlaczego za nim latałam. Każdy jego uśmiech sprawiał, że czułam się spełniona. Każde słowo przez niego wypowiedziane, choćby nie wiem jak głupie, budziło we mnie zachwyt. A każdy jego dotyk, przyprawiał mnie o ciarki na całym ciele. Musnął mnie koniuszkiem palca po dłoni, po czym dodał:
- Do jutra. - Otworzył drzwi. Już po chwili, z ciągłym, pełnym blasku uśmiechem zniknął za zamykającymi się drzwiami.

5 komentarzy:

  1. No to Jane zakochała się po uszy, a on w niej... Czemu tak mało??? Nie było mnie tydzień, albo trochę więcej i tylko trzy rodziały??? Ty weź dla mnie napisz książkę abym mogła za jednym zamachem przeczytać całość?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opowiadanie jeszcze nie opublikowałam oficjalnie, gdyż dopiero powstaje :3. Nie przeczytasz niestety za jednym zamachem, bo mam często trochę spraw na głowie i nie zawsze mam czas na pisanie ;)

      Usuń
    2. Spoczko, to zostaje mi czytać bloodyhowling, który jest czarny i trudno się czyta :(

      Usuń
    3. Zapraszam na http://potepionyaniol.blogspot.com/ - Blog rozkwita i prawdopodobnie, poświęcę mu więcej czasu niż tamu tutaj. Myślę, że tamte opowiadania przyciągną większą uwagę, fabuła ciekawsza, scenki miłosne. Polecam!

      Usuń
    4. No może, ale tego bardzo kocham :( KIEDY nowy post??? No proszę! Dodaj! Zrób to dla mnie! ^^ :(

      Usuń